Ja i bieganie to taka burzliwa historia. Jeszcze zanim rozpoczęłam odchudzanie miałam takie „napady biegania”. Biegałam wtedy 4-5 razy w tygodniu nawet przez kilka tygodni i pamiętam, jak cieszyłam się z przebiegniętych 3 kilometrów. Kiedy rozpoczęłam ćwiczenia na siłowni, bieganie stało się takim kołem u wozu, bo po każdym treningu siłowym trzeba było biegać- nuda!
_MG_4663

Prawdopodobnie właśnie z tego okresu, wzięła się moja niechęć do biegania. Ten sport kojarzył mi się z czymś nudnym, monotonnym, jednostajnym i był jak taki przykry obowiązek. Nie miałam z tego żadnej przyjemności (może dlatego, ze nie chciałam jej mieć?) Przebierałam tylko swoimi nogami i co chwila spoglądałam na zegarek z myślą „ile jeszcze?!”Jeżeli w powyższych słowach odnajdujesz siebie, to wiedz ze jeszcze nic straconego!

Moim przebłyskiem nadziei biegowej stały się treningi grupowe. Mój współlokator Hubert, trener biegania, oznajmił mi któregoś pięknego dnia, ze zaczynają się treningi do Orlen Warsaw Marathon i namówił mnie żebym się na nie wybrała. Do tej pory moim najdłuższym dystansem, jakimś cudem przebiegniętym, było 8 kilometrów.  No i tak to się zaczęło. Energia grupy na każdym treningu pchała mnie coraz dalej i dalej. Pamiętam swoje podekscytowanie przed jednym z ostatnich treningów, kiedy był plan na 18 kilometrów. Gdyby nie to, ze taki dystans był narzucony z góry, nigdy nie udałoby mi się zmusić do tak długiego biegu. Poza tym podczas biegania przestałam skupiać się na czasie i dystansie a zaczęłam rozglądać się dookoła. Miałam okazje do poobserwowania natury w zwolnionym tempie, inaczej niż tylko przez okno autobusu. Poznałam mnóstwo nowych miejsc, a przede wszystkim nauczyłam się swobodnie poruszać po Warszawie. Wciąż miałam jednak problem z bieganiem bez grupy. Będąc sama znów za bardzo skupiałam się na krokach i dystansie. Moim antidotum stały się: przede wszystkim NASTAWIENIE i dobra muzyka w słuchawkach. Z myślą, ze „musze iść pobiegać” można co najwyżej zafundować sobie darmowa męczarnie.
_MG_4307

Obserwując zmianę swojego nastawienia do biegania, udało mi się zebrać kilka zasad niezbędnych do przeproszenia się z bieganiem 😀

Po pierwsze musisz chcieć polubić bieganie. Jeżeli kręcą Cię inne sporty, a biegaczem chcesz zostać, bo to teraz modne, lepiej pozostań przy swoich dyscyplinach. Nie można mieć wszystkiego, co nie znaczy, ze nie warto próbować wielu rzeczy J

Po drugie, zmień nastawienie. Pamiętasz jak było z Twoimi pierwszymi treningami? Mogę się założyć ze po pierwszym podejściu do aktywności myślałaś, ze nigdy więcej tego nie zrobisz, bo przecież to takie męczące. Jednak w tych męczarniach uwalniają się hormony szczęścia, które sprawiają ze chcesz więcej. Nie wmawiaj sobie ze bieganie jest nudne, bo mówi tak 10 innych osób, które nawet nie chciały tego polubić. Pomyśl o tym jak wspaniale ciało możesz mieć jeśli codziennie wygospodarujesz 30 min na przebiegniecie kilku kilometrów i przypominaj sobie o tym za każdym razem, kiedy dopadnie Cię len. Zwróć uwagę także na poprawiający się stan zdrowia i sprawność. Zmiany w tej sferze możesz dostrzec nawet po dwóch tygodniach regularnego trenowania. Patrz optymistycznie na swój romans z bieganiem J

Po trzecie, znajdź swój sposób na bieganie. Jeżeli nie idzie Ci bieganie w pojedynkę, próbuj namawiać znajomych lub poszukaj grupy biegowej w Twojej okolicy. Wciągniecie kogoś w aktywny tryb życia wcale nie jest takie trudne, uwierz mi :) Spróbuj tez biegania z muzyka i bez niej, rano, wieczorem i w południe. Szukaj nowych rozwiązań, dzięki którym pozbędziesz się nudy. Nie musisz biegać na czas albo dystans, nie musisz wcale mieć endomondo. Biegaj i ciesz się z tego, ze biegniesz :)

Po czwarte, miej plan na trening. Jeżeli są to Twoje początki, może zdarzyć się tak ze po 10 minutach staniesz się „zbyt zmęczona” aby biec dalej. Zaufaj mi, ze jeśli założysz sobie w głowie choć 20 minut biegu, Twój organizm zupełnie inaczej nastawi się na nadchodzący wysiłek i zaczniesz odczuwać zmęczenie dopiero pod koniec przewidzianego czasu. Bądź ambitna, bo stać Cię na więcej niż myślisz 😉

Po piąte, zadbaj o warunki do biegania. Jeśli po kilku treningach stwierdzisz, ze może jednak coś z tego będzie, zadbaj o fajne ciuchy i wygodne buty dopasowane do Twojego typu stopy. Być może takie gadżety i ciuszki są zbędne, ale kto z nas nie lubi czuć się dowartościowanym, mając na sobie fajny, sportowy look? J Jeżeli decydujesz się na poważniejsze plany biegowe, zainwestuj w odpowiednie obuwie, które może ustrzec Cię przed wieloma kontuzjami.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, ze byłam ogromnie sceptycznie nastawiona do biegania, a teraz co wieczór zakładam słuchawki i biegnę po lepsza formę, sylwetkę i samopoczucie :)
_MG_4721

_MG_4261

3 Thoughts on “Jak polubić bieganie?- porady i wskazówki.

  1. Zaiste świetna sesja i fajna kolekcja! Pozdrawiam gorąco, Twoja bfff :*

  2. fretka on 8 lipca 2015 at 11:43 said:

    świetny strój *.* biegać w takim to czysta przyjemność 😉

  3. Nie zgadzam się w pełni z tym artykułem. Ażeby bieganie weszło w krew musi stać się obowiązkiem (nieraz przykrym). No bo czy np.gdy wstajemy do pracy, myjemy się czy bierzemy prysznic to czasami nie jest to dla nas przykrym obowiązkiem. A jakie później z tego korzyści ? Jesteśmy czyści, zarabiamy – jesteśmy po prostu szczęśliwi. Tak samo jest z bieganiem. Po pewnym czasie staje się to nieraz ciężkim do wypełnienia obowiązkiem (musimy np.wcześnie wstać, ubrać się w strój do biegania i wygospodarować czas przed pracą) ale później samopoczucie jest wyśmienite. Wszystko łączy się z trudem, ale warto. Jestem mężczyzną i też biegam chociaż nie zawsze przychodzi mi to łatwo ale stracone kilogramy i samopoczucie mi to wynagradzają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Post Navigation