Słodycze- są słodkie, smaczne i kaloryczne. Są też obiektem pożądania każdej osoby, która próbuje się od nich uwolnić. Jedzone w nadmiarze zwiększają ryzyko miażdżycy, cukrzycy, czy otyłości, psują efekty pracy nad naszą sylwetką, słodycze kryją w sobie jeszcze kilka tajemnic, o których możesz nie wiedzieć…
1. Cukier może trwale uszkodzić ośrodek głodu i sytości.
Dr Zane Andrews z Monash University przeprowadził badanie, w którym udowodnił, że im więcej cukrów spożywamy, tym mamy mniejszą kontrolę nad naszym apetytem. Sprawcami tego zamieszania są wolne rodniki, które bardzo chętnie powstają w momencie, kiedy mamy zbyt wysoki poziom cukru we krwi. To właśnie wolne rodniki mogą powodować trwałe uszkodzenia neuronów w obrębie ośrodka głodu i sytości, powodując utratę kontroli nad głodem.

dziaCEanieoCcrodkagCEoduisytoCcci

2. Słodycze są sprawcami koszmarów sennych. 
Udowodniono naukowo, że osoby które przed snem zjadają słodkie przekąski, są aż o 70% bardziej narażone na przeżywanie koszmarów w nocy. Jeśli chcesz cieszyć się dobrym snem (i szczupłą sylwetką 😀 ) odpuść sobie najadanie się słodkościami na noc (a najlepiej wcale ich nie jedz 😉 ).z10279038Q

3. Czekolada jak narkotyk.
Niestety model zachowania osób uzależnionych od cukru jest bardzo podobny do tych uzależnionych od narkotyków czy alkoholu. Po zjedzeniu czegoś słodkiego podnosi się w organizmie poziom hormonu szczęścia- serotoniny która  jest odpowiedzialna za dobre samopoczucie, czy błogie uczucie uspokojenia. Gdy jej poziom spada – pojawiają się symptomy depresji. By jej zapobiec, ponownie zjadamy czekoladę. Dzieje się tak, dlatego że w organizmie przebiegają procesy kojarzące słodycze, stanowiące bodziec, z wywołaną przez nie reakcją, a więc chwilowym ukojeniem. Zwłaszcza w stresujących sytuacjach taki mechanizm warunkowania powoduje, iż organizm wyraźnie domaga się kolejnego pozytywnego bodźca- popularne „zajadanie stresu”. Najgorsze jest to, że nasza społeczność jest przesiąknięta słodkościami do tego stopnia, że nikt nie chce dopuścić do siebie myśli o uzależnieniu, a przeczytanie tego punktu w większości osób wzbudzi pewnie uczucie rozdrażnienia, że autorka chyba zwariowała wypisując takie rzeczy 😉
z10604323Q
Miłego dnia!

Inicjatywa propagowania zdrowego i aktywnego trybu życia to nie tylko kwestia odchudzania, ale przede wszystkim zdrowia. W poniższym artykule chciałabym Wam przedstawić niezwykle ważną rzecz, jaką jest profilaktyka. Zdrowie mamy tylko jedno! :)

O problemie zachorowań układu sercowo-naczyniowego oraz działaniach profilaktycznych porozmawialiśmy z Hanną Szopińską, pomysłodawcą serwisu gramozycie.pl

Dlaczego powstał serwis gramozycie.pl i skąd pomysł na taką inicjatywę?
Z zawodu jestem ratownikiem medycznym, w swojej pracy każdego dnia spotykam się z przypadkami zaburzeń układu krążenia, niestety część z nich okazała się śmiertelna. W dużej mierze choroby spowodowane są długotrwałym utrzymywaniem szkodliwych przyzwyczajeń, które na pozór wydają się niegroźne, jednak w perspektywie czasu mogą zadecydować o naszym losie.  Choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią szczególnie duże zagrożenie życia obywateli naszego kraju. Według badań Polska jest jednym z państw, w których notuje się najniższą aktywność fizyczną. Niestety mentalność Polaków nie jest ukierunkowana na prowadzenie zdrowego trybu życia, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele może zdziałać profilaktyka. Wielu z nas nie dysponuje nawet podstawową wiedzą w tym zakresie. Na szczęście w ostatnich latach nasze podejście uległo poprawie, wzrósł poziom świadomości w zakresie profilaktyki zdrowotnej. Społeczeństwo coraz częściej sięga do zasobów internetu i poszukuje wsparcia na własną rękę. Dlatego stworzyliśmy serwis odpowiadający na potrzeby internautów.

 

Czy to oznacza, że możemy sami sobie pomóc, nie wychodząc z domu?
Oczywiście wychodzenie z domu na regularne spacery jest jak najbardziej wskazane (śmiech), jednak w sensie metaforycznym możemy tak powiedzieć. Mamy tutaj oczywiście na uwadze wdrożenie pewnych zmian w życiu codziennym, które mogą poprawić nasze samopoczucie i stan zdrowia. Nawet w domowym zaciszu można o siebie zadbać. Nie chodzi tutaj o zmiany diametralne i nasilone restrykcje, warto bowiem skupić się na prostych czynnościach, których wprowadzenie nie spowoduje zniechęcenia i rezygnacji. Możemy określić to jako dokonywanie “zdrowych wyborów”, które nie będą traktowane jako kara, ale będziemy kojarzyć je z przyjemnością. Każde takie niewielkie działanie składa się na wielki sukces. Przykładowo: 20 minut ćwiczeń aerobowych dziennie redukuje śmiertelność o 30-40%. To oczywiście jeden z czynników, który ma znaczenie na nasze zdrowie.

 

Możemy powiedzieć, że nasze życie jest w naszych rękach?
W dużym stopniu tak, choć pewne aspekty są od nas niezależne, mam tutaj na myśli m.in. wiek, płeć i uwarunkowania genetyczne. Dlatego też uwzględniliśmy te czynniki w naszym systemie i zamieściliśmy je w formularzu diagnostycznym, obliczającym ryzyko wystąpienia incydentu sercowo-naczyniowego. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo dużo zależy od nas samych i mamy wpływ na własne zdrowie. Wśród aspektów życia codziennego, na które warto zwrócić uwagę jest wspomniana wcześniej aktywność fizyczna, a także odżywianie, stres, emocje, palenie tytoniu, picie alkoholu, warunki pracy i inne. Każdej z tych kwestii poświęcamy poszczególne sesje, które dają przydatne wskazówki i mobilizują do działania.

 

Czy mobilizacja jest potrzebna?
Uważam, że oczekiwany sukces przynosi przede wszystkim sumienne stosowanie się do zaleceń i poświęcenie większej uwagi własnemu zdrowiu. Liczymy się z tym, że wymagania na pewnym etapie wywołują zniechęcenia i zauważany jest spadek mobilizacji, dlatego stworzyliśmy system, który działa na zasadzie interakcji z użytkownikiem, monitoruje postępy, jest atrakcyjny i oferuje cały wachlarz zagadnień dotyczących profilaktyki zdrowotnej.

 

Dlaczego w serwisie należy podawać dane związane ze stanem zdrowia?
Jedną z przyczyn zbyt późnej reakcji na zaburzenia układu krążenia jest bagatelizowanie problemu. Niestety nie korzystamy z możliwości badań profilaktycznych, formularz w naszym serwisie ma poniekąd mobilizować do częstszej kontroli stanu zdrowia. Nasz system ekspercki został przygotowany pod kątem indywidulanego użytkownika, celem jest odpowiadanie na potrzeby osoby o konkretnych warunkach fizycznych. Oczywiste jest, że każdy z nas jest inny, dlatego przygotowany materiał jest uniwersalny i można go dostosować do własnych potrzeb. Nasz serwis prowadzi użytkownika przez proces zmian w sposób wyważony i etapowy. Wprowadzanie wyników badań ma na celu regularną kontrolę. System analizuje zebrane informacje i wysyła użytkownikowi sygnały o niepokojących zmianach. Istotna jest nie tylko kwestia samokontroli w oparciu o inteligentne oprogramowanie. Podkreślamy również aspekt informacyjny, który powoduje wzrost świadomości użytkownika i uzupełnia jego wiedzę z zakresu chorób układu sercowo-naczyniowego. Co oznacza ciśnienie tętnicze? Jakie znaczenie ma stężenie cholesterolu w naszym organizmie? W jakim celu korzystamy z pulsometra? Wszystkie istotne zagadnienia są wyjaśnione w przystępny sposób. Trzeba zauważyć, że serwis ma charakter wielokierunkowy i dotyka różnych aspektów profilaktyki zdrowotnej.

 

Dlaczego profilaktyka jest taka ważna?
Niektórzy z nas mogą machnąć ręką ze słowami “dobra, od jutra będzie inaczej”, “zacznę zmiany od przyszłego miesiąca”, “jeszcze jest na to czas”. Jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ na nasze zdrowie mają te drobne z pozoru zmiany. Przytłoczeni ogromem spraw nie zauważamy, jak szybko mija ten czas… Często zgłaszamy się do specjalisty zbyt późno lub wcale nie zdążymy zareagować. Trzeba mieć na uwadze, że nawet najlepsze leczenie nie zastąpi profilaktyki, dlatego trzeba żyć tu i teraz, a nie jutro czy pojutrze… Nie warto czekać, dlatego zachęcam do Gry o życie.

pasek_gramozycie

PhotoGrid_1432494793117

Cześć! :)

Dziś mam dla Was nowy przepis na pyszne naleśniki. Pomysł na obiad jeszcze świeży, bo prosto z dzisiejszego obiadu w domu :) Naleśniki to też kolejna alternatywa dla nudnego kurczaka z ryżem. Jestem pozytywnie zaskoczona konsystencją ciasta orkiszowego, ponieważ obawiałam się, że jak to jest w przypadku zwykłej mąki razowej, będzie się rozklejać. Tymczasem nic podobnego się nie wydarzyło :)

Mąkę orkiszową możecie zamówić w sklepie www.sklepvita.pl

Składniki:
– 150 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej,
– 300 g mleka,
– 2 jajka,
– pierś z kurczaka,
– 200 g pieczarek,
– 200 g świeżego szpinaku,
– ulubione przyprawy do kurczaka (papryka, bazylia, oregano itp.)
– jogurt naturalny,
– czosnek,

Za pomocą miksera przygotowujemy ciasto na naleśniki z mąki, mleka, jajek oraz odrobiny soli i oregano. W razie potrzeby można zagęścić lub rozrzedzić ciasto. Naleśniki smażymy na dobrze rozgrzanej, suchej teflonowej patelni. Szpinak dokładnie myjemy i siekamy, a następnie dusimy na patelni z niewielką ilością tłuszczu oraz wody. To samo robimy z pieczarkami, które następnie dodajemy na tą samą patelnię. Następnie kroimy kurczaka na drobną kostkę, obtaczamy w ulubionych przyprawach i dokładamy na patelnię z uduszonym już szpinakiem i pieczarkami. Całość powinna dusić się jeszcze ok 20 minut, aż kurczak będzie gotowy. Do naleśników przygotowujemy także sos czosnkowy z jogurtu naturalnego i rozdrobnionego czosnku.
Smacznego :)PhotoGrid_1432494793117

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Jedni mają mniej lub bardziej obniżony próg słodkości, inni starają się unikać słodyczy całkowicie, a jeszcze inni jedzą wszystko, co chcą. Bez względu na to jakie mamy pragnienia  i cele, każdy z nas ma chwile słabości, z którymi nie zawsze jest w stanie sobie poradzić. O tym, że silna wola nie jest cechą wrodzoną nie raz już pisałam. Silnej woli można się więc nauczyć, trzeba tylko bardzo chcieć. Jednak czasem jest tak, że po prostu mamy wszystko gdzieś i nie mamy ochoty na nic innego, jak tylko zjeść ogromną milkę oreo.

Zanim zaczęłam się odchudzać, moi rodzice nazywali mnie ciasteczkowym potworem. Zjadałam wszystkie słodycze, jakie były w zasięgu mojej ręki. To, że jakoś udało mi się z tym wygrać i pozbyłam się cukrowego nałogu, niestety wcale nie oznacza, że stare nawyki z tamtych czasów nie wracają. Dopóki mam plan, mam cel i jestem zdeterminowana, nie mam z tym problemu. Co innego jeśli nachodzi mnie myśl, że w sumie „co mi szkodzi raz na jakiś czas, przecież i tak na co dzień trzymam się planu”. Uwierzcie, że zjedzenie całej tabliczki czekolady nie zajmuje mi wtedy dłużej niż 2 minuty 😛 Po takich przemyśleniach raz czy dwa razy w miesiącu zdarza mi się przy okazji np spotkań ze znajomymi najeść słodyczy…. i co teraz?czyjestesglodna                                                                         (źródło www.kobieta.wp.pl)

Po pierwsze trzeba mieć świadomość, że liczy się to co jemy na co dzień, a nie to co jemy od święta. Czyli dzień, w którym opychamy się ciastkami musimy uznać za mniej czy bardziej radosne święto i pilnować, żeby nie święcić tak każdego dnia. Zawsze musimy pamiętać, że słodycze nie są dla nas na co dzień i nie możemy pozwolić sobie, żeby były w codziennym menu, bo to do niczego nie prowadzi.

Po drugie nie wpadać w panikę. Najadłam się, to się najadłam. Za karę można przecież zrobić dłuższy trening, przesiąść się z samochodu na rower, czy najzwyczajniej w świecie nie zjeść kolacji. O ile z jednego cheat day nie zrobi nam się cheat life– nie powinno to mieć większego wpływu na naszą sylwetkę.

Po trzecie rachunek sumienia. Dlaczego właściwie rzuciłam się na słodycze? Czy dlatego, że dziennie spożywam 1000 kcal i mój organizm domaga się jedzenia. Czy zbliża mi się okres? Czy mam jakieś zmartwienie lub sytuację stresową? Czy miałam jeszcze jakiś inny powód? Znajdź przyczynę i staraj się znaleźć sposób na ograniczenie tych napadów. Może okaże się, że nie jesz śniadania i musisz to zmienić. Jeżeli jesz za mało, musisz zwiększyć podaż kcal, aby nie doprowadzić do spowolnienia metabolizmu i osłabienia organizmu. Jeśli jesteś przed okresem lub czymś się stresujesz, to może zamiast iść na łatwiznę zrób jakiś zdrowszy odpowiednik słodkich ciasteczek. Rozwiązań jest mnóstwo, trzeba tylko chcieć :)

Po czwarte wyciągaj wnioski. Drobne potknięcia są po to, żeby następnym razem być mądrzejszym o doświadczenia i unikać sytuacji, które mogłyby doprowadzić do „powtórki z rozrywki”. Zapamiętaj to uczucie wyrzutów sumienia i przypominaj sobie o nim w każdej chwili, w której znowu chcesz popełnić ten sam błąd.

Witam :)
Po poście dotyczącym ćwiczeń na brzuch, wiele z Was pytało o nogi i pośladki, dlatego dziś chciałabym Wam przedstawić zestawy godne polecenia do ćwiczenia w domu oraz na siłowni. Zapraszam serdecznie!

Podstawą większości ćwiczeń na nogi i pośladki są PRZYSIADY. Przysiady to takie ćwiczenia, które towarzyszą nam od czasów podstawówki. Chętnie używane jako kary dla niegrzecznych dzieci stawały się również karą dla naszych kolan. Przykre jest, że mało który nauczyciel WF wspomina o tym jak poprawnie wykonać to ćwiczenie, aby nie narazić nikogo na kontuzję. Wiele z Was może również powiedzieć „O co w ogóle chodzi? Przecież jak można nie wiedzieć jak się robi przysiad?”. Niestety można, o czym na pewno przekonało się wiele z Was :)
Technika przysiadów
1. Po pierwsze nogi należy rozstawić na szerokość bioder, stopy rozchylić lekko na zewnątrz. Schodząc w dół do przysiadu nie należy starać się siąść jak najbardziej w dół, ale jak najbardziej do tyłu. To znaczy, że biodra należy wypchnąć ku tyłowi, utrzymując jednocześnie proste plecy i klatke piersiową pochyloną nieco w przód aby zachować równowagę ciała.


2. Po drugie najważniejszą rzeczą w całym przysiadzie jest to, aby kolana NIE WYCHODZIŁY ZA LINIĘ STÓP. Osiągnąć to można tylko i wyłącznie wypychając biodra do tyłu, a nie w dół. Ciężar ciała podczas wykonywania przysiadu powinien być oparty na bardziej na piętach niż na palcach. Jeśli masz problemy z utrzymaniem równowagi w takiej pozycji poproś kogoś o pomoc lub skorzystaj z podpórki. Potem możesz pomagać sobie wyciągając ręce w przód tak, jak jest to pokazane na zdjęciu. Pamiętaj także o napiętych mięśniach brzucha, które dodatkowo wspomogą utrzymanie równowagi.

Jeżeli opanujemy już technikę przysiadu, możemy przejść do ćwiczeń.

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

12.

Jak widzicie propozycji treningowych jest znacznie więcej niż Waszych wymówek dlatego- KOBIETKI DO ROBOTY! Mieszajcie te zestawy do woli, wybierajcie najlepsze dla Was ćwiczenia i bawcie się treningiem, bo o to w tym wszystkim chodzi, aby mieć z tego radość :)

 

 

Cześć kochani!
Przepis na ten deser chodził już za mną od dłuższego czasu… ostatnio podczas wizyty w Trójmieście przypomniała mi o nim koleżanka (dzięki Ada!) i tak po powrocie w końcu postanowiłam spędzić trochę czasu w kuchni i wziąć się za nowe przepisy :)
Rafaello jaglane jest łatwe, szybkie, smaczne i zawiera 3x mniej kalorii i 4x mniej tłuszczu niż tradycyjne Rafaello!
Oprócz tego Rafaello robione w domu zawiera przede wszystkim węglowodany złożone, jest bogate w witaminy i minerały, których źródłem jest kasza jaglana i banany, ma mało węglowodanów prostych i zero przetworzonych tłuszczów.

Składniki (na ok. 24 kuleczki w zależności od wielkości)
– 200 g kaszy jaglanej (jeden kubek)
– 2 banany,
– 80 g wiórków kokosowych do obtoczenia,
– łyżka oleju kokosowego,

Szklankę kaszy jaglanej ugotować w wodzie w stosunku 2:1 (objętość wody do objętości kaszy). Odcedzić i odstawić do ostygnięcia. Zimną już kaszę zblendować razem z dwoma bananami i łyżką oleju kokosowego. Powstałą masę uformować w kuleczki i obtoczyć we wiórkach kokosowych. Odstawić do lodówki na 3-4 godziny. Smacznego! :)

rafaello z kaszy rafaello

 

 

 

 

 

PhotoGrid_1431932243280

 

 

A na koniec garść informacji :)

Dlaczego kasza jaglana?
– Kasza jaglana i kasza gryczana jako jedyne kasze mają działanie zasadotwórcze,
– otrzymuje się ją z nasion prosa, dzięki czemu nie zawiera glutenu (jest odpowiednia dla osób z celiakią bądź alergią na gluten),
– zawiera krzemionkę, mającą korzystny wpływ na stawy oraz zapewnia zdrowy wygląd skóry, paznokci i włosów,
– jest dobrym źródłem magnezu, potasu, fosforu, wapnia i żelaza,
– ciekawostką jest to, że kasza jaglana usuwa z organizmu toksyny i różnego rodzaju śluzy wydzielane podczas kataru, kaszlu czy przy chorobach płuc lub oskrzeli (http://kobieta.dlastudenta.pl/…/Kasza_ktora_stawia_na_nogi,…)
– jest bogatym źródłem antyoksydantów oraz lecytyny,

Kaszę jaglaną BIO możecie kupić na www.vitanatura.pl

 

 

 

11069632_765490480235079_3242461893447843328_n

 

Co? Reebok Fitness Camp 
Gdzie?
Tor Wyścigów Konnych Służewiec (Park Angielski)
Kiedy?
7 czerwca 2015 roku, rozpoczęcie imprezy 10:00 (otwarcie bram o godz. 8:00)
Bilety: EVENTIM


Reebok Fitness Camp 
to jedyna i niepowtarzalna impreza dla wszystkich entuzjastów aktywnego trybu życia.  Zarówno panie jak i panowie będą mogli znaleźć coś dla siebie. Na terenie całego obiektu będą znajdowały się specjalne strefy treningowe. Plan treningowy tego dnia będzie zależeć tylko od Ciebie! Wybierając wśród różnorodnych treningów oraz wspaniałych trenerów możesz spędzić ten dzień tak, aby być w 100 % usatysfakcjonowanym :)

Treningi
Podczas imprezy treningi będą odbywać się w kilku strefach: strefie głównej, strefach namiotowych oraz strefie CrossFit. Osoby, które już zakupiły bilety mogą na stronie www.reebokfitnesscamp.pl samodzielnie rejestrować się na wybrane przez siebie treningi odbywające się w różnych strefach. Jeśli od 15 maja do dnia eventu nie zarejestrujesz się na stronie i nie przygotujesz własnego planu, zostanie Ci on przydzielony losowo. Na miejscu imprezy będziesz mógł odebrać swój harmonogram :) Cały event rozpocznie się od wspólnej rozgrzewki przy scenie głównej. Na uczestników czekają niezwykłe treningi prowadzone przez wspaniałych trenerów z Polski i zza granicy.

W programie zajęć w strefie głównej pojawią się: Trening funkcjonalny, który poprowadzi Salvatore Nocerino, Reebok Hip-Hop z Sashą Oshkinem, który w ubiegłym roku podbił serca wszystkich uczestników, BODYCOMBAT, SH’BAM oraz BODYBALANCE spod znaku Les Mills. W strefie CrossFit będziecie mogli zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. CrossFit opiera się na ćwiczeniach szybkościowo-wytrzymałościowych z użyciem dodatkowego obciążenia. Z własnego doświadczenia mogę Was zapewnić, że żaden trening nie da Wam takie satysfakcji jak własnie CrossFit! :) W strefie jednocześnie będzie mogło trenować 30 osób. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc polecamy wybierać CrossFit w pierwszej kolejności!  W tej strefie będzie również czekała na Was niespodzianka, o której dowiecie się niedługo śledząc aktualności na stronie wydarzenia :) Kolejne dwie strefy, to tzw. strefy namiotowe mieszczące jednocześnie 300 osób. Pierwsza z nich będzie dedykowana treningom prowadzonym przez trenerów Les Mills. Będą to m.in. treningi BODYPUMP, czyli trening siłowy przy muzyce, GRIT®STRENGTH- 30 minutowy trening stworzony, aby rozwijać siłę mięśni, dedykowany dla osób zaawansowanych oraz GRIT®PLYO intensywny trening plyometryczny z użyciem platformy- stepu. W drugiej ze stref swoje treningi poprowadzą trenerzy Reebok. Do Waszej dyspozycji będą m.in. treningi Circuit Training, Trening funkcjonalny, Reebok Interval Training, Reebok Hip Hop, Reebok Yoga. Jestem pewna, że każdy wybierze coś dla siebie z tak szerokiej oferty treningowej! :)

Nagrody i niespodzianki
Reebok Fitness Camp, to nie tylko treningi, ale także mnóstwo zabawy, rywalizacji i niespodzianek. Na koniec dnia w strefie głównej zostanie przeprowadzony trening finałowy, podczas którego trenerzy wybiorą najaktywniejszych uczestników imprezy, którzy zostaną nagrodzeni. Dodatkowo będzie czekało na Was jeszcze mnóstwo innych konkursów i nagród, o których firma Reebok będzie informować na bieżąco na stronie wydarzenia.

Nie czekaj!
Jeżeli jeszcze nie zdecydowałeś/aś się na udział w Reebok Fitness Camp- zrób to teraz :) Tylko raz w roku zdarza się taki dzień, w którym możesz spróbować swoich sił w zupełnie nowych i innowacyjnych treningach, będziesz mieć okazję uczestniczyć w treningach prowadzonych przez uznanych trenerów z Polski i ze świata, poznać mnóstwo pozytywnie zakręconych osób, które uwielbiają sport tak, jak TY! :) Ja już nie mogę się doczekać!

#reebok #fitnesscamp #bemorehuman

A jeśli wciąż masz wątpliwości, sprawdź jak było w ZESZŁYM ROKU! :)

 

 

 

 

 

 

 

 

Dokładnie 2,5 miesiąca miałam możliwość korzystania z produktów Myprotein. W mojej paczce, którą zamówiłam znalazły się:
– 2,5 kg białka serwatkowego o smaku białej czekolady (jedna z najlepszych jaką kiedykolwiek próbowałam),
– 1 kg białka serwatkowego bez smaku,
– 250 g BCAA,
– 1 kg proteinowych pancake o smaku syropu klonowego,
– kwas rumenowy w kapsułkach,
– 1 kg masła orzechowego (jeden z nielicznych na rynku bez dodatku soli i oleju palmowego),
– shaker,
– dwa duże pudełka na jedzenie,

10436163_821876804526546_7674807399512181608_n
Wszystkie produkty dostępne na:http://www.myprotein.pl/home.dept

BIAŁKO SERWATKOWE 2,5 kg BIAŁA CZEKOLADA ORAZ BIAŁKO SERWATKOWE 1 KG BEZ SMAKU
Jest to jeden z produktów, który już znalazł się w mojej kolejnej liście zakupów. Znakomity smak białej czekolady, bardzo dobra rozpuszczalność w obydwu wersjach smakowych(do tej pory żadna z odżywek, które miałam nie rozpuszczała się tak szybko) oraz widoczne działanie. Cały okres testowania odżyweki stał pod znakiem intensywnych treningów Cross Fit’owych oraz kilku startów. Uważam, że stosowanie białka serwatkowego znacząco pomogło mi w regeneracji i na tej podstawie mogę zdecydowanie polecić ten produkt. Dodatkowo dzięki świetnemu smakowi (biała czekolada) używałam go też do wypieków, omletów i deserów.

BCAA
Plusami stosowania aminokwasów rozgałęzionych BCAA była przyspieszona regeneracja i ochrona tkanki mięśniowej w okresie intensywnych treningów. Rozpuszczalność bardzo dobra, smak dość specyficzny, ale można się przyzwyczaić. Z tego zakupu również jestem zadowolona i uważam, że BCAA z fimy myprotein spełniło swoją rolę.

PANCAKE O SMAKU SYROPU KLONOWEGO
Jak dla mnie mistrzostwo w swojej klasie. Wysokobiałkowa mieszanka, którą wystarczy rozcieńczyć i wylać na patelnię. Niczym nie przypomina standardowego „jedzenia w proszku”, moim zdaniem idealny pomysł na posiłek do zabrania na wynos w pudełku. Smaczny, słodki, idealnie komponował się z masłem orzechowym oraz owocami i przede wszystkim miał bardzo korzystny skład makroskładnikowy. Polecam zwłaszcza osobom, które nie mają czasu na przygotowanie pełnych obiadów do zabrania ze sobą do pracy lub szkoły. Dzięki takim pancake’om można uniknąć kupowania kalorycznych przekąsek na mieście.

CLA KWAS RUMENOWY
Badania udowadniają, że kwas rumenowy buduje tkankę mięśniową, zmniejsza ilość tłuszczu w organizmie, i pomaga poprawić ogólny stan zdrowia przez to, że jest silnym przeciwutleniaczem.  Jest też składnikiem wielu spalaczy tłuszczu.  Firmę myprotein wyróżnia to, że w swoim asortymencie oferują 1000mg CLA na żel-krem, co stanowi najsilniejszą dawkę dostępną obecnie na rynku. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że największą różnicę zauważyłam w okolicach brzucha. Połączenie kwasu rumenowego ze zbilansowaną dietą i treningami spowodowało szybszą utratę tkanki tłuszczowej.

MASŁO ORZECHOWE
Masło orzechowe to smaczne i naturalne źródło białek i tłuszczów nienasyconych. Ogromną zaletą tego produktu jest brak dodatków takich, jak olej palmowy, sól i cukier, które można znaleźć w „marketowych” odpowiednikach. Smakiem nie różni się od masła orzechowego robionego w domu. Masło orzechowe było produktem naprawdę wysokiej jakości i aż ciężko uwierzyć, jak szybko się skończyło 😉 W mojej kuchni tłuszcz orzechowy używany był do ciast, ciasteczek i smarowania omletów. Zdecydowanie polecam, ponieważ tego smaku na próżno szukać w supermarketach.

BUTELKA „BLENDER” I PUDEŁKA  NA JEDZENIE
W tych akcesoriach bardzo spodobała mi się ich innowacyjność. Mam na myśli głównie drucianą kulkę mieszającą, która znajduje się w butelce. Jej działanie można porównać do miksera bądź ubijacza, rozbijając proszek i rozprowadzając go równo w płynie.  Muszę również podkreślić szczelność obydwu produktów, ponieważ nigdy nie zdarzyło mi się aby shaker bądź pudełko przeciekało. Szczelne zamknięcia zdecydowanie na plus!

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z okresu użytkowania produktów myprotein. Jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić to zbyt chemiczny smak BCAA. W pozostałych produktach nie zauważyłam żadnych innych minusów użytkowania. Zapraszam serdecznie na zakupy na stronie internetowej www.myprotein.pl

 

Dzień dobry bardzo! :)
Wczoraj wieczorem dostałam od znajomego wiadomość, którą nie mogłam się z Wami nie podzielić. Chodzący przykład motywacji!

„Sprawa wygląda tak, że w sumie od 2 miesięcy trzymam już dietę w większości z Twojego bloga oraz wykorzystuję przepisy z internetu i schudłem 9 kg. Jeszcze pamiętam jak gadaliśmy kiedyś i coś wspominałem, że chcę schudnąć. No to wreszcie przestałem gadać tylko wziąłem się do roboty.

Najgorzej ze śniadaniami, bo to trzeba smażyć albo mleko do tego gotować (chodzi oczywiście o omlety i owsianki :) ), a to nie na moje wstawanie dlatego wypracowałem sobie system, że wieczorem robię placki na następny dzień i jak jedna strona placków się smaży to robię brzuszki, a jak druga to pompki. Zasadniczo to robię tak, jak pisałaś 70% dieta, 30% ćwiczenia. Zgodnie z wpisami nie ufam wadze, patrzę też na centymetr. Z brzucha jakieś 5-6 cm zeszło :) A i jeszcze jeden patent mam, zawsze jak myję zęby to rozciągam nogi do każdego ćwiczenia, czy to wykrok czy coś.

Jeszcze z takich ciekawostek to te placki bananowe robią furorę u mnie w klasie 😀 A kumpel nawet rzucił palenie. Mam też cel żeby na wakacje przebiec pierwszy półmaraton!

I też miałem tak, jak pisałaś. Próbowałem wiele razy, biegałem tydzień i przestawałem, robiłem jakieś 6 Weidera i inne bzdety i odpuszczałem,a teraz czuję że to jest to. Tak, jak pisałaś wcześniej do tej pory nie chodziłem tak najedzony jak na tej diecie. W pełni się zgadzam z wpisami, więc rób to co robisz Magda, bo robisz to dobrze”.

Zostawiam Wam do oceny, ale dla mnie jest to jeden z chodzących przykładów motywacji oraz tego, że aktywność fizyczną można wplatać bez problemu w codzienne funkcjonowanie! :) Ogromne dzięki za tą rozmowę, jestem znów na maxa zmotywowana do dalszej pracy!

Ostatnio była pizza, dziś czas na pizzerinkę „na szybkości” :) Bez piekarnika, bez drożdży, czas przygotowania to 5 minut a jedynymi składnikami są jajka i płatki owsiane.

Przygotowujemy 2 jajka (lub 2 białka, bez żółtek) oraz 50 gram płatków owsianych (3/4 szklanki). Gotowe składniki blendujemy na gładką masę i wylewamy na rozgrzaną patelnię bez tłuszczu. Jeśli patelnia nie chce współpracować możemy nalać niewielką ilość tłuszczu i rozprowadzić go kawałkiem chusteczki po całej patelni lub użyć spray’u do smażenia. Placek smażymy z obu stron, następnie nakładamy dowolne dodatki i zapiekamy na patelni pod przykryciem bądź w mikrofalówce.

11182258_834169856630574_4784942999904280828_n
Moje dodatki nie są zbytnio wyszukane ze względu na brak czasu oraz kieszeń studencką- bo bywa i tak :) Zawsze jednak lepiej tak, niż jakby objadać się słodyczami, drożdżówkami czy gotowymi daniami z paczki.

Na temat tej pizzerinki można stworzyć wiele wariacji :) Kombinujcie z własnymi dodatkami i twórzcie zupełnie nowe smaki!