Dzień dobry!
Tak, jak obiecałam wzięłam się za testowanie szałwii hiszpańskiej (chia), którą otrzymałam od Vita Natura. Moje pierwsze podejście polegało na tym, że zalałam dwie łyżki nasion letnią wodą i odstawiłam na 20 min. Stworzył się dosyć zbity żel, który niektórzy uwielbiają pić. Mi niestety nie przypadła do gustu taka konsystencja, więc kolejnym krokiem było zmiksowanie powstałego żelu z jogurtem greckim i jabłkami Powiem Wam, że był to strzał w dziesiątkę Postanowiłam teraz próbować najróżniejszych zestawień tak, aby stworzyć jak najlepszy koktajlo-jogurt.
10424290_760926707288223_133741115577621669_n

Co tak właściwie ma w sobie Chia?
– ma 13 razy więcej magnezu niż brokuły,
– ma 5 razy więcej białka niż mleko,
– ma 8 razy więcej kwasów omega 3 niż dziki łosoś Alaskan,
– więcej przeciwutleniaczy niż świeże jagody,
– więcej błonnika niż otręby,
– Nasiona Chia są wolne od glutenu,
– doskonale nawadniają organizm,

No i przede wszystkim spowalniają wchłanianie cukrów, co powoduje utratę masy ciała (oczywiście w połączeniu z racjonalną dietą i aktywnością fizyczną).
Słyszałam nawet opinie o utracie kilku kilogramów w ciągu miesiąca poprzez włączenie chia do diety. Czy to prawda? Nie wiem, ale mam nadzieję, że wspólnie się dowiemy Zachęcam do spróbowania tego produktu. Podaję link do sklepu i koniecznie podzielcie się swoimi odczuciami:
http://www.sklep.vitanatura.pl/1/10473-CHIA-SZALWIA-HISZPANSKA-200G-5906185020107.html

(źródło: greenharmony.pl)

Dzień dobry :)
Ostatnio otrzymałam prośbę, aby napisać wpis z poradami jak zacząć biegać. Z racji, że nie jestem jakoś specjalnie zarażona miłością do biegania postanowiłam uogólnić artykuł na całą aktywność fizyczną, ponieważ schemat początków wygląda właściwie identycznie. Przygotowałam dla Was kilka rad, które wypróbowałam na sobie i gwarantuję 100% skuteczności :) Jedyne, co musicie włożyć od siebie to silna wola i systematyczność.

Stopniowe zwiększanie aktywności.
Czytając artykuły bądź blogi osób ćwiczących dostajecie zazwyczaj informacje, że wykonują one długie i intensywne treningi. Działa to na Was motywująco, lecz jednocześnie staracie się dorównać im poziomu przez co zaczynacie od ćwiczeń, które zwyczajnie nie są adekwatne do Waszego poziomu zaawansowania. Bardzo dobrze, jeśli motywujecie się osobami, które są pod względem aktywności fizycznej o wiele dalej od Was, jednak miejcie na uwadze, że one też kiedyś zaczynały i były to początki takie jak Wasze. Przede wszystkim zadbajcie aby nie porywać się motyką na księżyc i w kwestii np. biegania zaczynajcie od treningu 10-15 minut dziennie. Z czasem poczujecie niedosyt i będziecie stopniowo zwiększać zarówno tempo jak i czas ćwiczeń. Według mnie to zdecydowanie lepsza taktyka niż rzucanie się od razu na 8 km biegu, co zazwyczaj kończy się zrezygnowaniem po tygodniu. Złota zasada: lepiej czuć niedosyt, niż rezygnację z powodu zbyt ambitnie postawionego celu. Nie zrozumcie mnie oczywiście źle, gdyż stawianie sobie wygórowanych założeń wpływa na Wasz rozwój, jednak najważniejsze jest to, aby zachować równowagę.

10710674_753568718024022_2389143087251014166_n

 

Monitorowanie postępów
Zróbcie sobie zdjęcie na początku, zapiszcie pierwszy dystans, pierwszy czas lub pierwszą ilość powtórzeń danego ćwiczenia. Z biegiem czasu robienie „więcej i szybciej” wejdzie Wam na tyle w krew, że nie będziecie pamiętać o ślamazarnych początkach, a przecież nic nie motywuje tak, jak widoczny postęp :)

10369568_746237828757111_2089301960691593288_n

Ułożony plan treningowy
Zaczynając swoją przygodę z ćwiczeniami w domowym zaciszu o wiele chętniej wybierałam programy treningowe (Insanity czy ChaLEAN Extreme), który miały ustalony z góry harmonogram. Mając taką motywację wiedziałam, że choćbym miała zrezygnować z wyjścia ze znajomymi, trening musiał być wykonany, bo taki był plan. Jeżeli macie zamiar  osiągnąć konkretny cel- musicie zastosować konkretne środki. Zdając się na swoją „ochotę na ćwiczenia” gwarantuję, że nie zmusicie się do takiej ilości aktywności fizycznej, która przyniosłaby znaczące efekty.

Silna wola

Bo bez tego nie pomogą Wam ani żadne plany treningowe, trenerzy i wszystkie ćwiczenia razem wzięte, bo to tylko od Was zależy, czy weźmiecie sprawy w swoje ręce, czy nadal będziecie bezczynnie tkwić na kanapie!

Pamiętaj!
Samo się nie zrobi.
10268590_755728871141340_6849062008117285861_n

Rusz tyłek, bo już tylu osobom się udało, że powinno być Ci wstyd, że Ty nadal nie potrafisz wziąć się za siebie.

Każdy może, tylko nie wszyscy chcą :)

Dzień dobry kochani!
W wiadomościach od Was bardzo często otrzymuję pytania na temat  propozycji ćwiczeń. Wiem też, że wiele z Was niezbyt lubi powtarzać ciągle te same zestawienia ćwiczeń w nagranych programach treningowych. Monotonia nigdy  nie napawała nikogo entuzjazmem, dlatego mam dziś dla Was coś zupełnie nowego.
Odkryłam niedawno serwis fitomento.com i z racji tego, że może on być odpowiedzią na wiele z Waszych pytań- postanowiłam napisać o nim cały post. Co takiego szczególnego się w nim znajduje? Są to filmiki z pojedynczymi ćwiczeniami, które dowolnie możecie układać w swoje własne treningi. W serwisie znajdziecie bazę, która zawiera ćwiczenia z podziałem na ćwiczenia ze sprzętem, bez sprzętu, biegowe, czy aerobowe. Każdy z filmików posiada opis jak ćwiczenie powinno być wykonywane.
Baza prezentuje się następująco:

fitomento 1

Dodatkową motywacją może być to, że możemy z góry planować sesje treningowe i oznaczać wszystkie wykonane treningi, dzięki czemu kontrolujemy swoją systematyczność.
fitomento3
Mój kalendarz jeszcze jest pusty, ale niedługo rozpocznę zaznaczanie swoich aktywności, aby móc monitorować postępy :)

Jak pisałam wcześniej z ćwiczeń możemy tworzyć własne plany, którymi dodatkowo dzielić się z innymi użytkownikami, a także korzystać z ich gotowych planów. Często dostawałam też pytania dotyczące ćwiczeń rozciągających jakie wykonywałam do szpagatu i mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się również i takie filmiki, abym mogła Wam podsyłać gotowe zestawy ćwiczeń poprawiających elastyczność.

W serwisie istnieje już mój profil WIEM CO JEM. Możecie zapraszać mnie do znajomych a ja z chęcią będę śledzić Wasze postępy, co może być dla Was dodatkową motywacją :) Wystarczy, że zarejestrujecie się w serwisie, a cała baza danych będzie czekała na Was z otwartymi rękoma :)

fitomento4

Niedługo postaram się dodać swoje przykładowe zestawienia ćwiczeń, które okazały się skuteczne w moim przypadku. Dodatkowo zapraszam Was do zakładki wiedza-motywacja/inne, gdzie będziecie mogli znaleźć moje artykuły.

Zachęcam wszystkich znudzonych gotowymi nagranymi filmikami z ćwiczeniami, aby spróbowali sami pobawić się w trenera i szukali dla siebie zupełnie nowych ćwiczeń :)

 

przygotowanie_koncowek_do_sterylizacji-bakteria
Dzisiaj delikatnie odejdę od tematu aktywności fizycznej i żywienia, jednak temat który przyszedł mi na myśl ma wiele wspólnego z naszym zdrowiem i dobrym samopoczuciem.
Refleksja na ten temat przyszła mi po ostatnich zajęciach z mikrobiologii na mojej uczelni, gdzie tematem była dezynfekcja. Wraz z moją koleżanką musiałyśmy spełnić dosyć niewdzięczną rolę zebrania na podłoże z pożywką dla bakterii próbki z deski klozetowej (zebranie próbki polegało na przyłożeniu płytki do kibla) nawet bez dotykania rękami samego kibla. Następnie umyłyśmy ręce mydłem i odcisnęłyśmy swoje palce na kolejnej płytce z pożywką dla bakterii.

Po tygodniu okazało się, że pomimo braku bezpośredniej styczności z deską i późniejszego umycia rąk- z naszych rąk wyrosło najwięcej bakterii! Nie wspominając już o wynikach z samej deski klozetowej :D

To doświadczenie skłoniło mnie, aby podzielić się z Wami tą wiedzą, że nawet jeśli wydaje nam się, że w toalecie dotknęliśmy tylko klamki to mimo wszystko możemy złapać na swoich rękach jakiegoś okropnego bakcyla i przenieść go choćby niechcący na jedzenie. Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że nawet po umyciu przeze mnie rąk były one bardziej „zabrudzone bakteriami” niż ręce pozostałych. Aż strach się bać co by się stało jakby po wyjściu z toalety bez mycia sięgnąć po jabłuszko :)

Niby temat błahy i wszystkim dobrze znany, jednak zobaczenie tych paskudnych drobnoustrojów na własne oczy przypomina, że one naprawdę istnieją i że nie są tylko kolorowymi rysunkami ze szkolnych podręczników do biologii :)


DSCF1587

Znacie to piękne miejsce ze zdjęcia?
To najpiękniejsze polskie Tatry.
Dodałam to zdjęcie nie bez powodu, ponieważ chciałam Wam pokazać krótki przykład tego, jak nasz umysł stara się utrudnić nam życie.
W lipcu tego roku udałam się z przyjaciółmi w góry w ramach akcji Czyste Tatry. Wybraliśmy jeden z dłuższych szlaków biegnący szczytami dwutysięczników, bo byliśmy spragnieni przygody i pięknych widoków. Wyobraźcie sobie teraz, że ktoś kazałby Wam iść przez 14 godzin, pokonując ok. 30 km z czego połowa byłaby stromą ścieżką pod górę. Wydaje się nierealne? A jednak da się.
Teraz chciałabym, abyście się zastanowili dlaczego pierwsza myśl zawsze jest na NIE? To NASZ własny UMYSŁ działa jak zaprogramowany mechanizm tak, aby nie narażać organizmu na zbyt duże wydatki energetyczne bo to się zwyczajnie NIE OPŁACA (pod względem naszych biologicznych potrzeb oczywiście). Nie po to ludzie przez wieki tworzyli nowe wynalazki i maszyny żeby teraz nagle utrudniać sobie życie….
Do czego dążę. Jeśli ktoś w połowie szlaku powiedziałby nam, że możemy wsiąść w magiczny teleport i wrócić do domu pewnie byśmy to zrobili, bo byliśmy zwyczajnie wykończeni. Pojawiła się jednak KONIECZNOŚĆ, która zmusiła nas do powrotu… przecież nikt normalny nie nocowałby na wysokości 2000 m pod gołym niebem. Teraz pytanie: czy dotarliśmy z powrotem, pomimo ogromnego zmęczenia? Oczywiście, że tak! Jeżeli nie mamy innego wyjścia nasz organizm potrafi dać z siebie nawet 200%!!!

Teraz chciałabym, abyście zmienili swoje podejście, że wysiłek fizyczny jest Waszą KONIECZNOŚCIĄ, bez której nie wejdziecie na szczyt swoich marzeń i nie zdobędziecie wymarzonej sylwetki i stalowego zdrowia. Nie dajcie się więc zwieść wewnętrznemu biologicznemu głosowi, który będzie hamował Was przed wyjściem z tak zwanej „strefy komfortu”. Tylko poprzez rozszerzanie swoich granic możemy być z dnia na dzień coraz lepsi. Jeżeli przez dwa miesiące robisz w kółko jeden i ten sam trening- nie tworzysz sobie możliwości rozwoju, a przecież o to w tym wszystkim chodzi, aby być lepszym od „wczorajszego siebie” i stawiać sobie nowe wyzwania.

Trochę się rozpisałam, ale jeżeli dotarłeś/ dotarłaś do samego końca to chciałabym abyś podzielił/ podzieliła się tym tekstem z innymi, aby każdy zrozumiał, że MOŻE tak naprawdę WSZYSTKO! Wystarczy jedynie zadziałać trochę wbrew wewnętrznemu leniowi :)

Ja sama staram się wciąż podejmować nowe wyzwania, zaczęło się od ruszenia tyłka z kanapy, a teraz moim największym celem jest nauczenie się jak najwięcej akrobacji na rurze.

Teraz z czystym sumieniem mogę Wam życzyć dobrej nocy i abyście jutro obudzili się z ogromną wewnętrzną siłą! :)

Witajcie!
Chciałabym się z Wami podzielić relacją ze zdrowych warsztatów kulinarnych Fit&easy z Sylwią Wiesenberg, w których miałam przyjemność uczestniczyć.
10679774_802386043154340_7843820006312315364_o
Było to dla mnie coś wyjątkowego poznać Sylwię Wiesenberg osobiście. Poza tym, że Sylwia jest niesamowicie energiczną i otwartą osobą, ma niezwykły talent do gotowania. W jej kuchni królują produkty sezonowe, ryby i mnóstwo ziół i zieleni. Na warsztatach mieliśmy przygotowane autorskie przepisy Sylwii, które w pierwszym momencie bardzo zadziwiły mnie swoją prostotą. Przypadła mi bardzo wdzięczna rola przygotowania deseru ze śliwek według poniższego przepisu:

20141009_110313

Oprócz tego w naszej kuchni przygotowywane były m.in. pieczone ryby z najróżniejszymi dodatkami, bakłażany duszone w oliwie z oliwek, najróżniejsze sałatki warzywne oraz zielone koktajle. Szefowa naszej kuchni podkreślała, że w kuchni stawia przede wszystkim na wyobraźnię i uwielbia dowolnie zmieniać i dodawać nowe składniki tak, aby to samo danie za każdym razem zaskakiwało na nowo.
20141009_103803 20141009_103955
Najważniejszą rzeczą, jaką wyniosłam z tych warsztatów jest to, że zdrowo wcale nie znaczy drogo i długo. Mając kilka zdrowych składników można zdecydowanie wyczarować mnóstwo smacznych potraw i przekonać do zdrowej kuchni sceptycznie nastawioną rodzinę i znajomych :)
20141009_11440920141009_11354810352570_802387253154219_1983301979471960379_n

Krótki reportaż ze strony  www.gotujmy.pl

Zapraszam również na: FACEBOOK, INSTAGRAM, ASK.FM

Dzięki i do zobaczenia!:)

ewolucja epidemia otylosci zdrowe odzywianie dieta styl zycia choroby cywilizacyjne
Witam wszystkich :) Z racji tego, że zaczęłam studia na kierunku dietetyka, chciałabym co jakiś czas dzielić się z Wami wiedzą nabytą na studiach, aby choć trochę uchronić Was przed niebezpieczeństwami płynącymi z niewłaściwego odżywiania. O tym, że żywność w dzisiejszych czasach jest modyfikowana genetycznie i wzbogacana w chemię wie już chyba każdy, ale czy zastanawialiście się jak na te zmiany reaguje nasz organizm? Obrazek powyżej zamieściłam tu nie bez powodu.

EWOLUCJA A ODŻYWIANIE
Cały proces ewolucji, który doprowadził do powstania naszego gatunku trwał ok. 3 mln lat. Na samym początku człowiek odżywiał się tym, co znalazł na ziemi bądź zebrał z drzew i krzewów. Minęły setki tysięcy lat zanim homo habilis (człowiek zręczny) nauczył się wytwarzać narzędzia i polować na zwierzęta. Była to ogromna zmiana dla ludzkiego organizmu, aby z roślinożercy zmienić się w mięso-, a właściwie wszystkożercę. Musiały minąć dziesiątki tysięcy lat, aby człowiek (a precyzyjniej jego geny) przystosował się do zaistniałych zmian. Dodam tylko, że każda nowa cecha człowieka powstaje przez przypadkowe, punktowe mutacje w genach. Aby mutacja zakorzeniła się w ludzkim genomie na dobre potrzeba lat liczonych w setkach lub nawet tysiącach. Dodajmy jeszcze, że kiedyś ludzie prowadzili tryb życia wymagający bardzo dużego wysiłku fizycznego, natomiast dziś wśród społeczeństwa panuje raczej model siedzący.

GWAŁTOWNE ZMIANY W SKŁADZIE ŻYWNOŚCI
Mając te informacje przyjrzyjmy się jak zmieniły się rodzaj i jakość pokarmu w czasach nam obecnych. Mechanizacja i modernizacja rolnictwa oraz powstanie ogromnych koncernów spożywczych sprawiło, że żywność w przeciągu 50 lat całkowicie zmieniła swoje oblicze. Pojawiły się dotąd obce dla naszego organizmu konserwanty, barwniki, utwardzacze, które mają bardzo negatywny wpływ na stan naszego organizmu, zwłaszcza że zmiana nastąpiła bardzo gwałtownie. Czym jest bowiem 50 lat wobec ogromu czasu, jaki jest potrzebny aby nasz organizm przyzwyczaił się do zmian.

NIEBEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI NASZYCH CZASÓW
Miażdżyca, cukrzyca, zawały, nowotwory, alergie- wszystkie te choroby cywilizacyjne pojawiły się jednocześnie ze zmianami w ludzkim jadłospisie i nieodłącznie wiążą się z ogromem sztucznych substancji, które do tej pory były dla nas obce. Nasz organizm zwyczajnie nie nauczył się odpowiednio na nie reagować. Czy kiedykolwiek wcześniej nasz układ trawienny miał do czynienia z ogromem cukru z czekoladek, tłuszczu z hamburgerów czy soli z pakowanych mięs? Nigdy! Dlatego tak gwałtowne zmiany odbijają się negatywnie na naszym zdrowiu. Zdrowe żywienie to nie tylko odchudzanie, to również dbanie o nasze zdrowie, kondycję i właściwe funkcjonowanie wszystkich narządów. W ciągu 65 lat człowiek zjada 1,6 ton białka, 2 tony tłuszczów i 9,5 tony węglowodanów. Dbajmy więc, aby jak najwięcej z tych składników nie miało negatywnego wpływu na nasz organizm :)

Pyszne, „uzdrawiające” śniadanie
Dziś na stronie Wiem co jem rozbieram na czynniki pierwsze moje śniadanie- w końcu muszę wiedzieć co jem
Płatki owsiane GÓRSKIE- naturalne źródło węglowodanów złożonych o niskim indeksie glikemicznym, które powoli uwalniają glukozę dając tym samym energię na cały poranek. Błonnik zawarty w płatkach reguluje pracę układu pokarmowego i zapewnia uczucie sytości na dłużej.
Migdały- bogate w wapń, magnez, cynk, fosfor, potas i wit. E, czyli jednym słowem są niezastąpionym źródłem mikro i makroelementów w każdym śniadaniu, nie wspominając o ogromnym zasobie dobroczynnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (między innymi chronią przed zawałem i miażdżycą, korzystnie wpływają na pracę mózgu i zdolność koncentracji. Mają też wpływ na stan włosów, skóry i paznokci).
Żurawina- bogate źródło antyoksydantów chroniących nas przed okropnymi chorobami jakimi są nowotwory (w ostatnich dniach chyba nie trzeba nikomu przypominać, że przed rakiem należy chronić się jak przed ogniem). Stosunkowo mała ilość cukru oraz duża zawartość wit C i E świetnie dopełniają właściwości tego owocu jakim jest żurawina. Im lepsze źródło żurawiny- tym lepiej dla nas, dlatego staram się aby składniki moich posiłków pochodziły z możliwie najlepszych źródeł. Z targów FIWE poza suplementami przyniosłam również próbkę żurawiny Vita Natura i nie żałuję bo żurawinka pierwsza klasa!
20141007_094823

Do tego ciepłe mleczko na przeziębienie i pod kołderkę
Miłego dnia i starajcie się wiedzieć co jecie, bo od tego w większości zależy Wasze zdrowie i samopoczucie!

Zastanawiałam się ostatnio co bym teraz robiła i gdzie bym była jeśli nie byłabym uzależniona od sportu? Idąc do liceum nie miałam żadnego pomysłu na siebie. Plany na studia zmieniały się z każdym nowym tygodniem i co jakiś czas moi znajomi wysłuchiwali  nowych znakomitych pomysłów, co do moich studiów i przyszłości :D Być może wylądowałabym dziś na jakiejś farmacji lub weterynarii, gdyby nie to że pewnego pięknego dnia w 2 liceum postanowiłam, że muszę schudnąć…

I tak się właśnie zaczęło. Początkowo ćwiczeniowa katorga i restrykcje dietowe nie należały do przyjemnych rzeczy zwłaszcza dla kogoś, kogo rodzice zwykli nazywać ciasteczkowym potworem. Jednak skoro coś postanowiłam, to odwrotu nie było. Czasami potrafiłam przesiedzieć przed komputerem kilka godzin z myślą, że zaraz pójdę ćwiczyć, po czym zrywałam się dopiero w chwili, kiedy miałam gdzieś wyjść. Robiłam szybki zaplanowany trening i najczęściej biegłam gdzieś spóźniona na spotkanie. Tak, zawsze odkładałam ćwiczenia na ostatnią chwilę, bo zwyczajnie mi się nie chciało. Zdarzyło się kilka dni, kiedy odpuściłam, ale następnego dnia zżerały mnie tak okropne wyrzuty sumienia, że postanowiłam więcej sobie nie odpuszczać. Tak samo było z dietą. Ale teraz wiem, że to właśnie dzięki wyrzutom sumienia udało mi się być konsekwentna w swoich postanowieniach, więc moi kochani- człowiek najlepiej uczy się na błędach.
Jeżeli ktoś rok temu powiedziałby mi, że teraz będę uzależniona od siłowni a słodycze będę zjadać raz na tydzień lub dwa, to chyba bym go wyśmiała. Moje odchudzanie zmieniło się w styl życia, a styl życia w pasję. Pasja ta wypełniła lukę w moim życiu jeśli chodzi o moje przyszłe plany, ponieważ od tamtego momentu już wiedziałam co będę robić w życiu. Muszę Wam wspomnieć, że nasłuchałam się niesamowicie dużo gadaniny o tym, że powinnam być na medycynie, że dietetycy zarabiają najniższą krajową, że za dobrze napisałam maturę żeby iść na dietetykę, że za rok i tak przeniosę się na medycynę lub farmację, bo będę żałować itp. itd. I wiecie co? Postawiłam na swoim. Polska służba zdrowia ma już zbyt wiele lekarzy- zarobkowiczów, bez pasji i bez powołania. Zresztą nie widzę sensu w robieniu czegokolwiek na siłę. Czy podjęłam dobrą decyzję? Okaże się, jednak póki co robienie tego, co kocham daje mi tyle możliwości, przeżyć, szansy na poznawanie nowych ludzi i odkrywanie nowych miejsc, które byłby dla mnie nieosiągalne gdybym nadal ślęczała w punkcie, w którym byłam ponad rok temu.
Chciałam się więc z Wami podzielić myślą, żebyście robili to, w czym jesteście dobrzy. Nie słuchajcie „mądrzejszych” od Was, którzy za Was życia nie przeżyją i nigdy nie poniosą odpowiedzialności za złe rady. Słuchajcie głosu serca, a gwarantuję, że otworzą się przed Wami nowe drzwi i możliwości!
Ja nigdy nie pożałuję swojej decyzji o ruszeniu się z kanapy :)
Rusz się więc i Ty!
20140930_160532

Hej!

Udostępniałam ostatnio na swoim profilu ARTYKUŁ na temat 5 manipulacji firm produkujących żywność. Ostatnio sama złapałam się na dwóch oszustwach, dlatego w tym wpisie chcę Was ostrzec przed kolejnymi pułapkami marketingu.
20140920_184253
Znalazłam ostatnio w sklepie bardzo ładny ciemny chlebek na dodatek z soją i w całkiem niezłej cenie. Z racji, że była to tylko przerwa w pracy, nie zagłębiałam się szczególnie w jego skład i od razu ruszyłam z nim do kasy. Los chciał, że moja czujna koleżanka z pracy zauważyła, że kolor chleba jest jakiś podejrzanie ładny. Skłoniło mnie to do spojrzenia w skład wyrobu, gdzie okazało się, że chleb jest wypiekany ze zwykłej mąki pszennej, a za jego kolor odpowiada palony słód jęczmienny. Niestety atrakcyjnie wyglądający chlebek z ciemnej mąki jest zwyczajnie oszukany i tylko zabarwiony na kolor odpowiadający razowemu.
20140920_184308
Kolejna pułapka kryje się w stewii, o której pisałam już wcześniej w TYM artykule. Stewia sama w sobie nie ma kcal, ponieważ zwyczajnie nie trawi się w naszym organizmie. Skąd więc te 391 kcal w 100g? Otóż w składzie możemy doczytać się, że do produkcji proszku użyto maltodekstryn, które są niczym innym jak cukrem złożonym z kilku glukoz (c. prostych). Nadają one odpowiednią konsystencję produktom, do których produkcji zostały użyte. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ kupując stewię w tabletkach tej samej firmy maltodekstryn w składzie nie znalazłam. Oczywiście szkodliwość tego składnika jest niewielka, ponieważ cały wielki słoik stewii zawiera 150g, więc ilość kalorii dostarczanych z jedną łyżeczką jest w tym przypadku znikoma. Przestrzegam jedynie, aby podczas robienia zakupów nigdy nie tracić czujności  i starać się wiedzieć co się je :)